Syndrom poniedziałku – 4 sposoby jak go pokonać

Syndrom poniedziałku – 4 sposoby jak go pokonać

Mówi się, że „poniedziałek to najbardziej znienawidzony dzień tygodnia zaraz po niedzieli”. Choć mało kto z utęsknieniem czeka na koniec weekendu, to zbyt duże napięcie i stres z tym związane mogą przybierać niepokojące rozmiary. Aby uniknąć negatywnych skutków ciągłego rozdrażnienia, niepokoju i lęku, warto wcielić w życie kilka prostych sposobów, dzięki którym myślenie o poniedziałku przestanie być tak męczące.

„Niedzielna nerwica”, „monday blues”, „syndrom poniedziałku”, „syndrom niedzielnego popołudnia” – choć nazwy różnią się od siebie, to wszystkie oznaczają jedno – stres związany z poniedziałkiem i najczęściej – pójściem do pracy. Zamiast rozmyślać o tym, że weekend dobiega końca, a nowy tydzień to „katastrofa”, lepiej przeznaczyć tę energię na zmiany. Zmiany, które pomogą nam zmienić kierunek naszych obsesyjnych myśli i przekuć je w pozytywy. Jak to zrobić?

1. Naładuj swoje baterie

Niestety, będziemy powtarzać do znudzenia – sen to absolutnie podstawa ludzkiego funkcjonowania i bez niego żadne działanie nie ma znaczenia, a już na pewno nie ma efektu. To jak telefon, w którym zabrakło baterii – wprawdzie mamy sprzęt, może i nawet najwyższej klasy, ale na nic nam się zda, kiedy nie możemy wykonać połączenia, skorzystać z przeglądarki czy skrzynki mailowej. A sen jest potężną maszyną, która reguluje wszystkie najważniejsze procesy naszego organizmu. Wyspani mamy lepszy humor, lepszą koncentrację, częściej myślimy pozytywnie i sprawniej szukamy rozwiązań problemów – to udowodnione! Dlatego jeśli w niedzielę zarywasz noc, by odwlec poniedziałkowy budzik, efekt będzie odwrotny i do tego spotęgowany. Twoja wściekłość, żal i rozdrażnienie będą wówczas większe. Pytanie: czy warto?

2. Przeorganizuj swój kalendarz

Kiedy wszystkie przyjemności, wyjścia i spotkania planujesz na weekend, nic dziwnego, że reszta tygodnia wydaje ci się wyjątkowo nieatrakcyjna. Jeśli chcesz uniknąć poważnych konsekwencji ciągłego niedzielnego czy poniedziałkowego napięcia, musisz przeorganizować tryb swojego codziennego funkcjonowania. Zadbaj o to, by każdego dnia zrobić choć jedną rzecz, która sprawi ci przyjemność – wypij kawę z karmelem, przeczytaj artykuł w gazecie, zrób sesję medytacji czy zrób przerwę w pracy na spacer po pobliskim parku. Pozornie niewielkie rzeczy składają się na duże efekty, dlatego musisz w nie zainwestować. A czy wyjście do restauracji zawsze musi odbywać się w weekend? Staraj się rozkładać rozrywki w czasie. Pomaga!

3. Zmierz się z myślami

Zapewne słyszałeś, że „90 proc. rzeczy, których się boimy nigdy się nie wydarza”, prawda? Podobnie jest z naszymi lękami, także tymi przed poniedziałkiem. Zanim zaczniesz obsesyjnie myśleć o zbliżającej się poniedziałkowej katastrofie, daj sobie chwilę na logiczne przemyślenie tego, co rzeczywiście czeka cię jutro. Wypisz zadania do wykonania, obowiązki, ale także zaplanuj czas na przerwy i jedną przyjemność tylko dla siebie. Zobaczysz, zapewne twój strach jest nieadekwatny do rzeczywistych zobowiązań, a porządne planowanie z będzie cię chronić przed kolejnymi napięciami.

4. Podsumowanie dnia

To bardzo proste zadanie, jeśli tylko się do niego przyłożysz, w dłuższej perspektywie może całkowicie wyleczyć się z „monday bluesa”. Wystarczy, że w każdy poniedziałek przed pójściem spać wypiszesz lub wypunktujesz w głowie rzeczy, które ci się udały, które były pozytywne, poprawiły ci humor, spodobały ci się lub sprawiły, że poczułeś się miło/lepiej. Po jakimś czasie odkryjesz, że „nie taki diabeł straszny”, a poniedziałek to normalny dzień tygodnia – taki sam jak pozostałe. Mało tego, po czasie powinieneś też zauważyć, że poniedziałek może być tak samo fajny jak weekend, wystarczy go tylko odpowiednio zaplanować!