Chat with us, powered by LiveChat

Ikona gwarancji snu28-DNIOWA GWARANCJA ZDROWEGO SNU Ikona wysyłek i zwrotówDARMOWA DOSTAWA Ikona kup terazKUP TERAZ

Koszyk

Jeszcze chandra czy już depresja?

„Ja chyba mam depresję” – to słowa, które w większości przypadków padają dla podkreślenia chwilowego obniżenia nastroju, braku motywacji czy wyrażenia smutku. W efekcie społecznym wielu z nas używa terminu „depresja” niezgodnie z definicją i często bez większej świadomości czym jest, jak naprawdę się objawia i z jakimi trudnościami muszą mierzyć się chorzy. Jak rozróżnić sezonową chandrę od prawdziwej depresji? Gdzie jest granica między obniżeniem nastroju, a chorobą?

Nasze własne wyobrażenia

Każdy z nas posiada swoje własne wyobrażenia o depresji i jej przebiegu, nawet wtedy, kiedy żaden z bliskich czy znajomych na nią nie chorował. Opieramy się niejednokrotnie na książkach oraz filmach przedstawionych w kulturze popularnej i zaczynamy kojarzyć charakterystyczne cechy czy zachowania. Tak też mogliśmy obserwować i analizować zachowania bohaterów Dnia Świra, Przerwanej lekcji muzyki, Sali Samobójców czy Amercian Beauty. Tak jak różnie zostali przedstawieni aktorzy w produkcjach, tak też odmienne oblicza może przyjmować depresja – czasem nawet skrajnie odmienne. Wywołuje zobojętnienie, paraliżującą bezradność czy poczucie absolutnej niemocy. Wysysa wszelkie siły życiowe, przykuwając chorego na długie tygodnie, a nawet miesiące do łóżka. Może też objawiać się zupełnie inaczej – pobudzeniem, nadmierną irytacją oraz agresją. Należy więc zrozumieć, że depresja to przede wszystkim ewidentna i diametralna zmiana stosunku do otoczenia oraz do świata. Chorzy mają jednak cechy wspólne: tracą zainteresowanie dotychczasowymi sprawami i mają mniejsze lub większe problemy z radzeniem sobie z codziennymi obowiązkami czy zwykłą rutyną. Depresja zabiera zdolność do odczuwania przyjemności, powodując poczucie wyobcowania i braku przynależności do własnego życia, jednocześnie budując barierę od innych ludzi. Jakkolwiek chory stara się to zmienić, mur tylko się powiększa i zacieśnia.

Depresja to także:

  • „patologiczny smutek” często dla zdrowych nieuzasadniony, nieadekwatny do zachowania chorego;
  • deficyt energii i spowolnienie psychoruchowe (brak motywacji, chęci, wolniejsze myślenie oraz działanie);
  • niezdolność do cieszenia się, odczuwania radości (anhedonia);
  • myśli i przeżycia depresyjne – poczucie winy, niższości, grzeszności, myśli samobójcze;
  • stałe odczuwanie lęków (przed śmiercią, chorobą, utratą czegoś), często powiązane z hipochondrią;
  • problemy ze snem – bezsenność lub nadmierna senność, uczucie niewyspania, braku sił.

Zupełnie inna jakość

Depresja zmienia. Tworzy nowe schematy reakcji. Przez to drobne niepowodzenia, które przed chorobą nie zrobiłyby na nas wrażenia, teraz mogą wywoływać falę krytycznych myśli i trudnych emocji. Kiedy mówimy o obniżeniu nastroju czy chandrze w odniesieniu do depresji, warto jest uświadomić sobie, gdzie leżą podstawowe różnice w ich przebiegu i odczuwaniu. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na czas trwania objawów – w depresji mówimy o długich miesiącach, czasem latach, kiedy chandra trwa dzień, maksymalnie tydzień. Poza tym, w przypadku depresji nastrój jest obniżony permanentnie i ma „inną jakość”, którą trudno porównać do czegokolwiek innego, czego się już doświadczyło. Osoby, które borykają się z chwilowym poczuciem smutku czy braku motywacji łatwo jest rozweselić, pocieszyć, a także wyprowadzić z tego stanu. W chandrze bowiem nastrój jest zmienny, obniżony tak naprawdę nieznacznie, reaktywny na czynniki zewnętrzne, a przeminięcie sytuacji wywołującej takie reakcje powoduje szybki powrót do dobrego nastroju. W depresji natomiast nie ma czynników poprzedzających, a reakcja jest nieproporcjonalna do skali ewentualnych wydarzeń. W chandrze bardzo łatwo jest opisać, co wywołało lawinę negatywnych myśli, jaka sytuacja czy rozmowa wpłynęła na nasze emocje. W depresji nie ma bezpośredniego „winowajcy”, a chory szybko traci krytyczne spojrzenie na swoje myśli oraz przeżycia. Takie osoby wierzą w swój smutny, depresyjny świat i ulegają pochłonięciu. Chandra to z kolei dystans i podświadome poczucie, że stan, który nam towarzyszy jest przejściowy.

Chandra to także:

  • krótki czas trwania objawów obniżonego nastroju, raczej są to dni, rzadziej tygodnie;
  • brak myśli samobójczych lub rzadko – chwilowe, „nie na poważnie”;
  • łatwe wskazanie sytuacji lub prowodyra naszych smutnych myśli;
  • samokrytyka naszych myśli i stosunek do naszego stanu – podświadomie wiemy, że nic złego nam nie grozi, a złe samopoczucie w końcu minie.

Nie każdy smutek oznacza więc depresję, ale jeśli Twój stan obniżonego nastroju trwa dłużej niż tydzień powinieneś spotkać się ze specjalistą i po prostu porozmawiać. Pamiętajmy, że szukanie pomocy to objaw dojrzałości, a nie słabości!