Chat with us, powered by LiveChat

Ikona gwarancji snu28-DNIOWA GWARANCJA ZDROWEGO SNU Ikona wysyłek i zwrotówDARMOWA DOSTAWA Ikona kup terazKUP TERAZ

Koszyk

Im gorszy sen, tym wyższa waga

Choć może się to wydawać nieprawdopodobne, to istnieje ścisła korelacja pomiędzy jakością naszego snu, a liczbą, którą widzimy na wadze. Badania mówią jednak jasno: brak efektywnego odpoczynku powoduje liczne zaburzenia, zaczynając od kłopotów z odpornością, przez choroby (cukrzyca, choroby serca), aż po depresję i wzrost wagi. Jak zapanować nad naszym organizmem i trybem życia, by cieszyć się szczupłą i zdrową sylwetką?

Skąd zależność pomiędzy wagą a snem?

Styl życia każdego z nas zmienił się na przestrzeni lat i mocno przyspieszył w porównaniu do pokoleń wstecz. W efekcie każdy nasz dzień jest pełen napięć i stresów, a sen wydaje się być stratą cennego czasu, który wolimy wykorzystać w inny sposób. Niestety badania potwierdzają, że brak snu lub sen nieefektywny stymulują wzrost hormonu – greliny, który jest odpowiedzialny za odczuwanie głodu. Taki proces obniża z kolei poziom leptyny, dającej sygnał do mózgu, że jesteśmy syci i możemy przestać jeść. To nie koniec efektu domina. Na skutek ciągłego poczucia głodu nasze ciało zaczyna produkować kortyzol, czyli hormon stresu, który pierwotnie miał nas motywować do znalezienia pożywienia w trudnych warunkach i uchronić przed śmiertelnym zagłodzeniem. To dokładnie dlatego czujemy się źli i rozdrażnieni, kiedy jesteśmy głodni! W przypadku częstych lub ciągłych zaburzeń snu oznacza to jednak początek prawdziwych kłopotów – brak uczucia sytości, podwyższona wartość kortyzolu i obniżenie leptyny błyskawicznie zaprowadzi nas w sidła cukrzycy, insulinooporności, problemów z tarczycą oraz ciągłego przemęczenia. W takim stanie trudno zmotywować się do wzmożonej aktywności, prawda?

Sen ma związek z produkcją tkanki tłuszczowej?

Zespół naukowców pod kierownictwem prof. Bruce’a Baileya z Brigham Young University zbadał zależność wagi i stanu zdrowia od trybu i jakości snu u młodych kobiet. Eksperymentowi prowadzonemu przez ponad osiem tygodni poddano 300 studentek z największych uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych. Otrzymały też urządzenia do monitorowania i notowania codziennej aktywności, a także pory i okresu snu. Łączny zapis badania aktywności każdej uczestniczki to 8 dni. Według naukowców, najciekawsza była zależność ujawniona w czasie badań – pomiędzy porą kładzenia się do łóżka i porą wstawania a wagą uczestniczki. Jak się okazało, kobiety, które kładły się spać o tej samej porze i wstawały o stałej godzinie (z tolerancją około 15-20 minut), miały najniższy procent tkanki tłuszczowej w organizmie. Studentki tej grupy jako jedyne nie miały większych problemów z dietą i utrzymaniem wagi. Z kolei osoby, u których w trakcie tygodnia pory kładzenia się spać i wstawania różniły się od siebie o więcej niż 90 minut, miały najwyższy procent tłuszczu w organizmie. Te badania to kolejny dowód na to, że higiena snu i traktowanie odpoczynku jako priorytetu daje efekt w postaci niższej wagi i mniejszej ilości tłuszczu w ciele.

Jak uregulować swój sen?

Jeśli ten artykuł mówi o Tobie, to wiedz, że im szybciej zaczniesz działać (działać, a nie planować), tym lepiej. Praca nad zmianami nawyków trwa, a na szali leży Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Bezwzględnie musisz uregulować czas swojego snu – bardzo ważne są równe godziny wstawania nie tylko w tygodniu, ale również w czasie weekendów. Jeśli chcesz odpocząć dłużej w wolne dni, możesz pospać maksymalnie godzinę więcej niż zwykle. Kładź się spać najpóźniej o 22 – jeśli codziennie towarzyszy Ci stres, to Twoje nadnercza są najpewniej przemęczone. Ich regeneracja przebiega tylko pomiędzy godziną 22 a północą. Jeśli więc położysz się spać po dwunastej, nadnercza będą wyczerpane produkcją kortyzolu, a niedługo zaczną Cię męczyć kolejne dolegliwości. Nie możesz spać? Przekładasz się z boku na bok? Pomyśl o kołdrze obciążeniowej, która kiedyś stosowana była do leczenia zaburzeń sensorycznych u dzieci. Dzięki licznym badaniom psychologów i terapeutów okazało się, że kołdra obciążeniowa pobudza liczne receptory, wysyłając do mózgu informacje o konkretnym położeniu naszego ciała w czasie i miejscu. To z kolei determinuje obniżenie poziomu kortyzolu (w końcu jesteśmy bezpieczni i zlokalizowani przez mózg), a serotonina zaczyna się uwalniać w coraz większych ilościach. W efekcie zasypiamy szybciej, śpimy efektywnej, budzimy się pełni energii, a z czasem skutki zobaczymy również na wadze.